bezbrecedensowy akt wycinania twarzy
nad miską pełnej krwi
spaceruje wspomnienie
jego taniec na linie
spogląda spod niej swym zwodniczym
wyrazem twarzy
niczym koci pysk znad nektaru
marzeń
i jego taniec na linie
kładzie swoje czarne łapska
na każdej tkance mego umysłu
zaciskając pętle wokół karku
i tańczy na linie
miota mną obijając ściana o ścianę
obciera mnie kantem minionych dni
walca chce ze mną szaleństwa we mnie
i tańczy na linie
powiesiło się dnia trzydziestego
minionego miesiąca
niech spoczywa w pokoju
amen
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz