cisza ulicy pośród poranka
niemożliwa
obudziła mnie filiżanka
nierealności
dobiegającej z witryn sklepowych
i stukot dwóch par obcasów
można było usłyszeć krople
rozbijające się o pasy
mojego szalika
gołębie
stukające o chodnik
w poszukiwaniu chleba
i tylko jedno przyszło mi do głowy
'bierzcie i jedzcie z tego wszyscy'
zaczął się nowy dzień
kolejne A
świat stanął przed nami potworem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz