środa, 25 lipca 2012

ja Anna nadaję z piekła

pierwszego dnia miesiąca
po pięciu dniach ciszy udawania
poszłam się powiesić

wypiłam czerwoną jak paznokcie herbatę
przegryzłam poszarpanego jak dusza herbatnika

pomyślałam
raz się żyje

i umarłam
była dziewiętnasta

tak sobie jawiłam
słońce zachodzi
i jeżeli nie potrzymasz mnie za rękę
nic nie szkodzi

mam diabła na ramieniu
oh przepraszam za foux pas
właśnie dynda na lampie
huśta mną

mamy ubaw
jak dzieciątko na huśtawce z mamusią

powiedziałam nie czas na żal
ty tu ja tam na odwrót być może
nieważne 

smażę się na ostro nigdy nie grzeszyłam słodyczą
gramy z Szatanem w pokera
ostatnie rozdanie kart
mówi że nie przyjdziesz bo nie jestem Eurydyką

miejsce na szatański śmiech

może nawet się zaprzyjaźnimy
śmierć chaos i ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz