czy mogę zaprosić cię
do kawiarni
i spić z ciebie
cały szatański smak oczu
słodki zapach ust
smakować cię od koniuszków
korzeni
po konary
twych długich włosów
jesteś mi wiatrem pisanym
podczas zamętu wierszy
w krakowskiej bohemie
filiżanką w mych dłoniach
którą pieszczę za uchem
bądz mi nektarem
nade wszystko nektarem
który rodzi mnie w boginię
wśród artystycznej kawiarni nocy
tańczę
spijając grzech z warg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz