w oczach ma dwie niezapominajki
zasuszone na pamiątkę
rozbiega się po polach pełnych wspomnień
na stopach wianki z kwiatów
z ust pieśń poranna wiatrem tkana
delikatne rozstania i powroty
jesiennych dni czas
tworzy albumy ze spojrzeń
przed zaśnięciem myśli przegląda
jak klątwa równonocy przesilenia
próbuje czas zatrzymać
zasypia zapachem jaśminu spragniona
śni o nocy pod gwiazdami zrodzonej
o ogniu tak ciepłym jak jego ramiona
budzić się nie chce - szalona
rzeczywistość splata jej dłonie
słońce ją woła by światu czoło stawić
żyć jak się umie jak trzeba jak można
a ona kolcami własnymi jak róża
chroni uczucia co mgłą i rosą
co niebem i ziemią matką naturą
religią prywatną której pomniki
słowa najpiękniejsze i pieśni
chce darować
w oczach ma serce na dłoni je składa
szepcze cichutko i bajki mu prawi
że może ktoś je kocha
jakby było wszechświatem całym
a ono mądrzejsze od wszystkich myśli
wie że trzeba uciec zapomnieć
zsypuje się małe w proch się zamienia
powraca skąd przyszło
zostały - nieprawdziwe wspomnienia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz