powrócił na piedestał prywatnej swiatyni
jakos tak bez trzęsienia ziemi
i patetycznych momentów chwały
choc drżącym glosem
przenoszonym metrami kabli
i dotykającym bębenki uszu
chłodem plastiku
sielsko anielska wyskokowa jedyna
w swoim rodzaju szalona dzika
euforia
wyszła zginęła amen
imperia niepewnosci
stanów lekowych
wzięły górę
melancholijno sentymantalno
romantyczny czar
prysl
jakież to typowe
jakież to infantylno głupie
ja ogień on papier
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz