paranoiczno krytyczne
stadium swiadomosci
obojętnie chodzi po moim domu
snując się z kata w kąt
jak gdyby nigdy nic
deliryczne wizje na smyczy
prowadza jak psa
siada na łozku
zagląda z kąta w kąt
i mysli
za mnie mysli
ze sie chyba bardzo polubimy
moja podswiadomosc i ja
my razem razem my
my trzy
spuszcza zwierzę z łańcucha
do głowy mi się bydle
niczym wampir w kark wżera
i łapy zaciera
ze moze wreszcie kogos w kaftanik
biali lekarze te sprawy
tak tak ubaw mym kosztem
po pachy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz