hej maleńki
strwożony jak gdyby bezdźwięcznie
łamiący obietnice
w imie tak nieuległego egoizmu
hej słońce
parzydełko że lodem ściany wykładam
że grzejniki zakrecam
i para nie wiadomo chłód serca
czy nikotyna
dzien dobry ciszo
przedwieczna
pięc lat pojęcie względne
matematyka mojego mężczyny
logiczny z definicji
nigdy niezrozumiały do końca
że dobry wieczór
nie przeszkadzam przypadkiem
wpadłam pólsłowem tylko na chwilę
tak wiem
kurwa
żeby inaczej o sobie o tym
nie rzeknąc
nieproszona
jakżesz mi spod palcy słowa chcą plynąć
przebrzydłe
dobranoc
tak szybko pan odchodzi
księżyc nie zdązyl nawet zawisnąc
zatrzymać się w kadrze
pod kołdrę spać
zasnąc obudzić powwtórzyć schemat dnia
taka nasza mala trwoga
nie do boga
nie
do
boga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz