to ja powinnam była
napisać Pachnidło
spod rąk wypuszczać miliony zapachów
materializować je w oczach
w ciele
w Tobie
nie chcę teraz wiosny
gdy słodko opuszczasz
z ramion szczelnie domknięte warstwy
nieprzepuszczalnego materiału
szaleję sensualnym doznaniem
synestezja uczuć
powiązana jednym prostym zapachem
przypominasz
że tańczyliśmy walca
dłoń w dłoń ramie w ramię
to ja wladam zapachami
i przywodzę na myśl
strażników snów
lilie jaśminy lawenda
wywarstwiam poklady chemicznej zdrady
racjonalizmu
Twoja wiosna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz