gdzie pola nieskończonym echem
rozbrzmiewają
gdzie nie kończy się świat
a drzewa kłaniają się życiu
przy jeziorze szmaragdem kwitnącym
nenufary rodzące piękno
wierzby płaczące pieszczą
krople wody zatrzymane w czasie
taniec zmysłów wśród ognisk
gdzie pradawną miłość
rozpala się drzewem żywicznym
a powiew wiatru trawę pieści
przystrojona bursztynem wtapiam się
w zachód słońca tak ciepły
delikatnie składam swe ciało na mchu
przykrywam się mgłą subtelną
tam wołam do słońca dniami
tam modlę słowa do księżyca nocami
klęczę przed cudem
w tym miejscu magicznym
gdzie nie kończy się czas..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz