w zgięciu ramion nie mieści się
niechęć do niewypowiedzianych
conocnych dywagacji sennych
gdy pomiędzy jednym słowem a drugim wyrazem można
całą historię opowiedzieć
spadłam z drzewa
życia
spotkałam kwiaty wijące
się wśród bluszczu tak podstępnie
niechybnie ogarną cały świat
ta zmiana jak burza
westchnięcie jak krótki przejaw życia topielca
martwe deszcze kołysanką na dobranoc tulą
przytulam się do
połamanych krzeseł
złamanych nóg
i przestrzelonych serc
przytulam się dostatnie
tak właśnie jakbyś chciał
uciekam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz