podczas deszczu kręcą się myśli
skóra nasiąka oczywistym szaleństwem
tańczą wśród kałuż podając dłoń
odbijającemu się w nich niebu
nie czekam na słońce
to takie urocze
tak infantylnie przyjemne
gdy szarość dworców
przymglone przystanki
rozświetla (nie)zwykły ludzki uśmiech
i chce się życ
spijać obłoki i smakować
krople koniuszkiem języka
niech tak pozostanie
mokre kocie drogi
donikąd
byle z wdziękiem
sercem na ramieniu
i życzliwością w dotyku
'i czekam aż świat zazieleni się
na śmierć'
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz