miękko niczym kotka
stąpam po persie
kładę się na każdym pojedyńczym
milimetrze dywanu
i przeciągam w rozkosznym zachwycie
opieram się o twardosc
tak słodkiej framugi drzwi
i zagłębiam w każdej drzazdze
dotykając koniuszkiem palca
porowatosc drewna
zachwytem zglębiam noc
kolor księzyca
odbity po drugiej stronie lustra
tak miękkim kawałkiem metalu
gładzę kark w oczekiwaniu
i marzę
na to
aż swiat
zaczerwieni się
na zycia smierc
wiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz