miał na imię zwierciadło
i odbijał ludzkie pragnienia
w źródle czasu
w nieskończoności natury
wyłamywaliśmy nogi od krzeseł
i zapadaliśmy się
w betonowe mieszkania
zapomnieliśmy
czasem tylko przy otwartym oknie
żołędzie rodziły na nowo
trawy umierały
pod kotarą chmur
tak fizycznie bezdusznie
namacalni
zapomnieliśmy
a góry nadal śpiewaly swoją pieśń
rytuał zycia
trwał
obok nas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz