wysyciło krajobraz radosnym sztormem
prochowcem kącik ust z mgły porannej
wycieram
i patrzę na grad
co niszczy
by w deszczu narodzić
płótno piórem malowane
dłonie
pamięc
historię
do
ni
kąd
idzie to wszystko skąd dokąd
ja ślepiej ja obojętna
ja krzyczę w imieniu takich jak ja
widzimy inauguracje sztuki
płytkie słowa plytkiej mowy
i ludzi śpiącyh
wymownie przeciągłych w swoim
"oh!" zachwycie nad kiczem
wysycilo mi krajobraz więc szczęsciem
że to co oddzielone powrociło
nagłym ruchem nieregularnego wahadła
wzburzyło mi horyzont
zabłysło
zgasło
znikło
jestem
na sztuki mięsa
podzielona
sztucznie
brak
humanizmu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz