nie jestem dla tych dla których
wiersze układam
nie jestem dla siebie
w słowach kryje się obcość
poetyckie wysublimowanie
które nawet w akcie tworzenia
odgranicza mnie od jestestwa
czuję wersem słowem jednym spójnikiem
a jestem przecież czymś więcej niż formą
zwykłym porównaniem z nazwami rzeczy
które przecież nimi nie są
podmiotem podmiotu natchnienia
jak zamknąć duszę w kilku strofach
odbiciu rzeczywistośći
stwarzanej wieczorem w kawiarni
przy gwarze kochanków
szepcie strapionych dusz
i dymie wodzącym na pokuszenie
z idealnie wykrojonych ust
metaforach namiętnych i epickich upadkach
ogniem wypalić wspomnienie
żeby czerwienią miłości spopielało
na karcie paranoi
głoski tak zrosić atramentem
żeby kartka niebieściła
od płaczu
i nie wątpić w to że idea słowem
się stała a słowo ciałem
a ciało mym było
bo jakże wykarmić się liryką
najeść się nią do syta
i nie chcieć więcej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz