monochromatycznie
na łóżko się składam
byś przykrył pościelą
swych pleców
przykrył całą
od techniki głowy
po zabieganie stóp
wykręcił na miękko
niczym ręcznik
ugotował
wytarł się mną do granic
rdzenia
żebyś ty dłonią a ja palcem
my razem opuszkiem o opuszek
tkanką o paznokiec
krwią o serce
zeby w krzyku obieg się zmienił
ciała
ty we mnie ja w ciebie
my w siebie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz