K. przyjechał
stanął przed nią
rozporkiem
skochał sprzyjaźnił
wyjechał
a życie trwało nadal
wiosna
w lecie były lody
zimno ciepło kotka myszkę
nic dodać nic ująć
później już tylko kalesony
jak maszty na wietrze
z ich wspólnego mieszkania
jesień pachnie Wrocławiem
i szaleństwem proszku
do prania
stanął rozporkiem
zima
zapiął
wspólne cztery pory roku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz