i mogłabym przespać całe życie
żeby wreszcie się obudzić
zjeść kanapkę z nikotyną
rozpłaszczyć się na zielonej trawie
i liczyć przepływające przez niebo palce
śpiewać razem z wiatrem
i zatonąć
w morzu
nieświadomości
a za każdą górą czai się jakiś
zapomniany demon
bezpowrotnie paniczny
perfekcyjnie czarny
mój
pierwszy z nich to moja bezsenność
powielana na każdej kartce
próby zamknięcia powiek
następny kolejny nieskończony
krzesło
łóżko
okno
moje dłonie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz