kto zabroni kłamać
czyżby milczenie
stóp
idących przez parzący śnieg
miało być wyjściem z labiryntu
przecież można otaczać swoje
usta dymem
sznurować je pochodną
węglowodorów
można się nawet wypalić
na skraplającym wosku
dnia fałszu naszego
niepotrzebna bestialska prawda
uczuć naszych
a głową rzucę o mur
skatuje się
niech moje słowa będa prawdziwe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz