całując sie pod gwiazdami
nie wiedziałam czy jestem
kobietą czy męczyzna
a może to zdradziecka
psychoza miłości
nie wiedziała do którego
psychiatry się udać
spotykając miłośc która była
zatapiałam się w ramionach nowego księżyca
a pomiędzy tym przyjaźń przedwieczna
przypieczętowana
francuskim specjałem
burza w mózgu
i fajerwerki nad jeziorem
odbijały się w mózgu
rytmem bicia mojego serca
innego w każdej sekundzie
nie nadawałabym się na perkusistę
bardziej interesuje mnie rytm kroków
wystukiwany podczas skoków przed ognisko
po alkoholu jest wesoło..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz