wtorek, 24 lipca 2012

karakon nocny niebieski

to są dni niebieskie
dni zdziczałe w swojej melancholii

kiedy idę wprost na księżyc
noc mi się niebiesci błekitem
a na oknie wypalam
już filtr od papierosa
do czarnych granic płuc

zamyslona zapętlona
granica wynaturzenia

deżawu przy kolejnej filiżance
czarnej jak szatan
i gorzkiej niczym łzy
muzyki

takie Nevermore
i Victim of Fate
trucizna! Alice Coopera
a może raczej Alicji 
po stronie lustra drugiej

a najchętniej to sprzedałabym swoje serce w kamien

taka ofiara losu
ze szklanką przy scianie
oddalonej o jakies trzysta kilometrów

w swej nedzy przedzenia
losu
nie mojrą jestem
lecz karakonem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz