Byłeś krótko,
długo,
czas jest względny
ale byłeś.
Kochalismy się po swojemu,
miłością naiwną,
bezcielesną, bezinteresowną.
Wieczną być miala pomiędzy dniami
w wieczności miałam
zatopić się.
Zatopiłam się w łzach,
a może to tylko wosk
wypalanej powoli świeczki.
Gdy kolejny wieczór z rzędu
igrałam z ogniem.
Bo wypaliła się przyszłość
w naszych imionach zapisana.
I te małe dłonie
które nie chą zapomnieć.
'Ach, mistrzu szablozębny
ocal me serce
przed nastaniem zimy.
Dam Ci ja za to goździki.'
Zostaniesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz