mam dość
będę krzyczeć drapać
zapadać w klaustrofobię myśli
chcę być nienormalna
czasem myślę że jestem
wtedy staję na rekach
żeby nie patrzeć na świat
do góry nogami
tylko prosto
prosto prostuje do celu żyły
żeby czuć życie w obiegu
biegu
jak szczur
w wyścigu o czucie
bezczucie
obojętność
rzeczywistośc ucieka mi spod stóp
a czasami chciałabym po prostu
być
drabiną
sama sobie po sobie
wejdę do nieba
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz