wtorek, 24 lipca 2012

od sześćdziesięciu w dół /schizofrenia!/

czterdzieści milionów
odmierzonych kroków

może trochę mniej
a może tylko równia pochyła

parabolą myśli się stałam
chodzę na rękach

na łydce rozkwitły bzy
choć maj przeminął

nieograniczona destrukcja
myśli powszednich

zwariowałam emocjonalnie
dokonałam samobójstwa
pięćdziesięciu dni

a może więcej

liczyłeś kiedyś od sześćdzięsięciu 
w dół

spróbuj 
wtedy ginie dusza
za białym tunelem światła

Jezu, Jezu, nie wierzę 
O mój Boże ja nie wierzę

rzeka słów nieprzespanej
nocy

zwariowałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz