eznamiętnie patrzę w kartkę z zeszytu
tylko czasem
gdy słyszę te same dźwięki
których słuchaliśmy
chadzając przez zielone pola i mosty
wydaje mi się
ze brakuje mi
usmiechu przekraczającego podziały
nie myślę przeważnie
o tym co zostało w tyle
słup stojący na drodze
zmusił do
rozplecenia dłoni
zazdrość zabiła przyjaźń
opiekuńcza mgła
Ty
ropłynęła się
na wrzosowych polach
nie, nie tęsknie
i ratuje krwawiące serce
tylko czasem żal
rozmów od zmroku do świtu
skał na których
wiatr rozwiewał
nasze splecione włosy
tak, już nie tęsknie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz