króliczelk Playboy'a
spogląda na mnie
z zeszytu
nawet w nauce umiem odnaleźć perwersję
doprawić ją szczyptą pieprzu
na zielonej bluzce wija się
czarne róże
nie potrzebuję wycięcią tuż nad
krainą kobiecej rozkoszy
przez przezrozystą strukturę tkaniny
wzrok przeslizguje się z łatwością
w oczekiwaniu na pierwszy
dotyk
muzycznego uniesienia
rozkołysującego moje biodra
dźwiękiem oblizującym powoli
karmin warg
przgotowuje się do życia
w wiecznym szaleństwie
niezaplanownych kocich ruchów
mojego być albo nie byc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz